Apostrofa zahukanego ziutka prowincjonalnego…z wpojoną , postkolonialną mentalnością niewolnika z Afryki zachwyconego ,że Biały Pan być dobra i dać nawet koraliki i poklepać….Drzewiej tacy obywatele -c elem podkreślenia „zachodniości” – nosili odzież z pozornie nonszalancko wyeksponowanymi metkami i z „zachodnimi” logotypami, używali pasty do zębów Colgate z Pewexu , z komisów, lub później prywatnych sklepów z artykułami z zachodu…Logotyp nawet nie musiał być znanej marki, wystarczył kod paskowy…Koszty się nie liczyły. Liczył się splendor szpanu i trumfalno – pogardliwe spojrzenie na maluczkich w tramwaju z ich marnymi jeansami z ODRY przeciwko moim „wycieralnym” RIFLE’OM….

Sorry, ja tu nie widzę Europy , nawet przez chwilę nigdzie się tu nie czułem tak , jak na ulicy, placu , parku np w Berlinie , Paryżu, czy Kopenhadze. Nie chodzi o wygląd ulic, lecz o ludzi. Tam możesz np. się ubrać, jak chcesz i ok. Tutaj , gdy lekko odbijesz od szablonu widzisz w spojrzeniach natręctwo wrednego, sowieckiego milicjanta…nigdzie i nigdy nie jesteś tu u siebie bez poczucia niebycia kontrolowanym i ocenianym. Tam – owszem jak najbardziej, ludzie czują się wszęzie U SIEBIE w strefie publicznej.

Dla każdego kto się często porusza na tzw zachód RUSKOŚĆ i azjatyckość Polski jest uderzająca. Europy jeszcze długo tu nie będzie, jeśli w ogóle. A błyskotki, kolorowe ulice , autostrady , szkło i aluminium nie mają nic do rzeczy…..Centrum Groznego w Czeczenii wygląda jeszcze bardziej „europejsko” a nawet światowo”…..
New