asteroida2 napisał:

> Nie wiem skąd wziął się ten mit, ale nieistnie

> nie można udowadniać tak samo łatwo jak istnienie. Jedyna różnica jest taka, że

> żeby udowodnić nieistnienie musisz dokładniej zdefiniować obiekt, o którym mówisz.

Jak to skad? Z powietrza i wilgoci. Ludzie malo inteligentni powtarzaja to przyslowie

bez cienia krytycyzmu.Sluzalczosc innych kaze im ratowac tych biednych skolowacialych

inteligentow przykladami z matematyki. A przeciez to wlasnie matematyka mowi nam ze np.

nie istnieje x ze sqrt(x) = -1 i wie o tym kazdy uczen w szkole powszechnej. Potem rozszerzajac

dziedzine na liczby zespolone dowiaduje sie ze istnieje i jest rowne „i”.

A zatem jak slusznie twierdzisz jest to kwestia defincji i dziedziny.Jezeli uznamy ze nasza dziedzina

jest wystarczajaca dla naszych rozwazan to mozemy udowodnic ze to cos nie istnieje w niej

a wiec nie istnieje.W przeciwnym wypadku nie ma sensu dowodzic rowniez istnienia,bo

moze sie okazac ze definicja jest zla.Tak bylo np. z eterem kosmicznym.Matematyka rzadzi

sie troche innymi prawami ale i tam jest to widoczne dla kogos kto nie tylko wyuczyl sie

matematyki ale i ja rozumie.

Jezeli nie odkryje sie czastki spelniajacej cechy bozonu H to znaczy ze go nie ma.Byc moze

jest np. w innym obszarze energii ale to nie bedzie juz bozon H.Po prostu nie ma go tam

gdzie powinien byc, bo tam go zdefiniowano a zatem go nie ma.

Podobnie jest np z Bogiem.Jezeli wezmiemy pod uwage jego definicje i obszar rozwazan to

mozemy z cala pewnoscia powiedziec ze go nie ma. I znowu jest problem ze byc moze jest

w innym obszarze albo spelnia inna definicje ale wtedy to nie jest obiekt ktory nazywamy bogiem.

Z reszta obiektow nie spelniajacych tej definicji ani obszaru na ktorym jest okreslona moze

byc nieskonczenie wiele i o tym kazdy a szczegolnie matematyk wiedziec raczej powinien.

New