pomruk napisał:

> Wiesz, chyba jednak coś może, jeśli nie zakneblujemy jej ust zakazami

Cały numer tkwi w tym „jeśli”. Ja to widzę w czarnych barwach, ponieważ sposób realizacji tego „jeśli” zależy od gry interesów sił społecznych. Jaką siłe ma np. 10 etatowych koreańskich ewolucjonistów i ewentualnie grupka ich kolegów ze zbliżonych dziedzin?

Politycy opowiedzą się „za większością”, gospodarka ma to gdzieś, poniewaz problem dotyczy dziedziny jej niepotrzebnej, o czym świadczy choćby ilość praktykujących teoretyków-wykładowców, a w ostatecznosci zawsze sobie ściągnie kolejnych 10 do rozwiązania jakiegoś problemu.

> Mimo wszystko obserwujemy ogólny trend racjonalizacji poglądów

> ogółu, jak się zdaje – racjonalizacji w pojmowaniu praw Natury.

Może miejscami, lokalnie na dystans rzutu beretem od uniwersyteckich katedr. W wAtku o fastfoodach miałęm dać linki do badań ankietowych pokazujących niewyobrażalną ciemnotę, chyba gorszą niż przysłowiowe „ciemne średniowiecze”, w pewnym wysoko rozwiniętym kraju, ale w związku w tamtejszą „reorganizacją” muszę się zastanowić, gdzie to podpiąć. Z takich ankiet wychodzą takie numery, że są latające świnie a jajka rosną na polu (nie przesadzam, to tylko ułamek ludowego „geniuszu”).

Moim zdaniem, racjonalizacja zachowań dotyczy tylko wybranych dziedzin życia, a dokładniej zachowań ekonomicznych, a i to w ograniczonym zakresie.

> Czy zglobalizują cały swiat? Raczej zdominować mogą jego część,

„Zdominowanie” to właściwsze określenie, ale ze względów stylistycznych bardziej mi pasowała „globalizacja”.

Natomiast wcale nie byłbym taki pewny, czy to się ograniczy do „gorszej” części świata. Zauważ, że w krajach wysoko rozwiniętych pokłady „gorszości” (różnego autoramentu) też są duże. I w wielu tych krajach stale rosną. Nawet w takich Niemczech znajdziesz ogromne pokłady nędzy, pólanalfabetyzmu i struktur rodowo-klanowych.

W krajach rozwiniętych jest o tyle lepiej, że się o tym zaczyna mówić publicznie, poza kręgami „wtajemniczonych w magię” badań.

> Zastanawiam się czy to możliwe.

Jak najbardziej. Dzisiejsza wartwa „rozwiniętej cywilizacji” to na razie cienka błonka na wielkim cielsku głupoty. Przypomnij sobie kwestię holocaustu lub wojnę bałkańską na początku lat 90. To wydarzenia skrajne, ale pojawianie sie takich skralności mówi, że zjawiska słabsze są całkiem realne. Poza tym regres cywilizacyjny zdarzał sie już wielokrotnie.

> a mnie bardzo zależy na wysokiej cywilizacji

Też to lubię.

> Uff… nie sądziłem ze dojdę do wpsominania o tak smutnych czasach…

Może lepiej jest się cieszyć, że to tylko wspominanie, a nie dzisiejsza codzienność. Zresztą urzędowej głupoty było wtedy sporo róznież po drugiej stronie barykady, choć była wymierzona w inne miejsca (kultura). Przykre jest to, że to wspominanie łatwo sie może przerodzić w relację z dnia dzisiejszego. Miejsce podłoża ideologicznego tych zjawisk częsciowo zajmuje dzisiaj podłoże ekonomiczne i jest to chyba nawet bardziej niebezpieczny wróg, ponieważ wewnętrzny, dobrze się maskujacy i dysponujacy ogromnymi środkami na prowadzenie swoich działań. My sie martwimy o nauczenie ewolucji w Korei, a tymczasem wysoki urzędnik Komisji Europejskiej mówi, że Komisja podpisze ACTA nawet wbrew stanowisku Parlamentu Europejskiego – japoński parlament właśnie przyjął ustawę jeszcze bardziej restykcyjną od ACTA. A w kolejce mamy jeszcze nowe europejskie prawo patentowe i przepisy celne.
New