pomruk napisał:

> Cały czas mówimy, czy substancje dodawane do żywnosci

> typu „proponian” są szkodliwe czy nie.

Ty rzeczywiście cały czas o tym mówisz i nawet jeśli werbalnie uznajesz coś innego za godne uwagi, to i tak zaraz wraca „zdarta płyta”. Na mnie to nie działa, ponieważ sam pracowałem nad szkoleniem ludzi w technikach manipulacyjnych.

> Więc czemu uparcie wracasz do nich?

Policz sobie moje posty w tym podwątku. Czy 2 sztuki mogą służyć za dowód „uporczywego wracania”?

> Mam wrażenie, że ma to na celu nadanie dyskusji tonów emocjonalnych

> – no bo przecież „koncerny są złe”, mniejsza z tym oczym mówimy.

Chcesz, żebym umarł ze śmiechu? Poczytaj sobie (bo chyba nie czytałeś) post Nikodema, na który jeszcze nie odpowiedziałem to zobaczysz co to jest „nadawanie dyskusji tonów emocjonalnych” w wersji histerycznej.

Może w Tobie informacja o wredności wielkich organizacji gospodarczych wywołuje jakieś emocje, bo ja już się z tym zżyłem jako z faktem społecznym, który jest mi dany w bezpośrednim doświadczeniu od wielu lat. Przy okazji pomagania im w doskonaleniu tej wredności nawet zarobiłem parę złociszy.

> OK, i co w związku z naszą dyskusja na temat dodatków do żywnosci?

Dyskucja toczy się, jak mniemam, w innym miejscu. Tu zostało wymienionych tylko kilka przykładów zachowań producentów i dystrybutorów, które są jednym z czynników ryzyka i któych nie można oddzielić od całości problemu. One stanowią immanentną cześć kontekstu społecznego w jakim problem istnieje.

> Sami wywołaliście kwestie nikotyny. Od razu wskazałem, że to

> analogia fałszywa, gdyż badania naukowe OD POCZĄTKU ICH

> PODJĘCIA wskazywały na szkodliwosć palenia. Wy starannie

> unikacie tego tematu.

Niczego nie wywołałem (mój post jest dopiero siódmym w tym podtemacie) i niczego nie unikam (odpowiadasz na mój trzeci post w tym podtemacie). Osobiście uważam, że kwestia „od początku, czy nie” jest mało istotna. I nie angażuję się w nieistotny szczegół, bo mam większe „zmartwienia”.

> Tak, badania naukowe wskazywały na szkodliwosć i na tym polega

> róznica miedzy tytoniem a Big Macem! Mówiac ściślej: badania

> naukowe pokazują negatywne skutki żywienia „śmieciowego”.

> Ale… z innych przyczyn, niż twierdzice

A możesz zacytować, jakie przyczyny negatywnych skutków wymieniałem w moich wypowiedziach?

> Ale… z innych przyczyn, niż twierdzice – i tego tematu – przyczyn

> szkodliwości – również starannie unikacie!!!

Gdybyś prowadził rzeczową dyskusję zamiast przepychanki, to pewnie już dawno temu dowiedziałbyś się, co o tym myślę. A tak masz, czego chciałeś, więc nie narzekaj.

> Jaki cel mają dywagacje nad „logiką realnego świata”, jeśli od

> wodzą od dyskutowanego tematu?

Znów to samo, a już myślałem, że to przerobiliśmy wystarczająco dokładnie i osiągnęliśmy jakieś porozumienie. Przecież się zgodziłeś z tym, że problem jest znacznie szerszy niż tylko kwestia wykazania szkodliwości (lub nie) konkretnego syntetycznego dodatku. Jak chcesz określić zakres tej „szerszości” bez dywagacji? Ma nam spaść z nieba?

A moze inaczej: napisz jaki Twoim zdaniem jest zakres problemu.
New