> Ale robiły to już PO upowszechnieniu się informacji o tej szkodliwości!!!

Przykład Brown & Williamson pokazuje, że koncerny mają skłonność do ukrywania posiadanych informacji, jeśli przynosi im to korzyści. I robią to skutecznie metodami legalnymi i nielegalnymi. Tego typu przypadków jest więcej, np. koncern samochodowy (nie pamiętam już który, a nie chce mi sie googlać) prze lata wypłacał odszkodowania ofiarom wypadków spowodowanych wadą konstrukcyjną produkowanych pojazdów. I skończyło sie dopiero pod wpływem afery zbliżonej do Brown & Williamson. Wtedy okazało się, że samochodziarze obliczyli sobie, że taniej będzie płacić odszkodowania niz poprawić konstrukcję.

W biznesie liczy się kasa, a nie dobro klienta i o tym trzeba zawsze pamietać, jeśli wychodzi sie z laboratorium. To jest społeczny real, którego nie można nie brać pod uwagę.

> Czy jeśli dany dodatek do zywności jest uważany za nieszkodliwy w stosowanych

> ilościach (gdyż wynika to z przeprowadzonych badań), staje sie on szkodliwy

> przez to, ze koncerny kiedyś w innym przypadku sprzeciwiały się innym wynikom

> badań? Gdzie tu logika?

Biznes ma własną logikę. Dlatego po kilkudziesięciu latach od spraw nikotynowo-motoryzacyjnych dowiadujesz się, że odżywki dla dzieci (w zupełnie innej części świata) powodują zgony, zabawki są robione ze szkodliwych substancji, ryż eksportowany z Polski do Czech ma dużą zawartość ołowiu, susz jajeczny jest produkowany ze zbuków i skażony bakteryjnie, ryby mrożone po przekroczeniu terminu przydatności do spożycia przepakowuje się w nowe opakowania z nową datą przydatności, przeterminowane konserwy mięsne z zapasów wojskowych przepakowuje się jak wspomniane ryby, w sklepach spożywczych bez trudu trafisz na artykuły już przeterminowane itp.

To jest logika realnego systemu w realnym świecie. Nie próbuj do niej stosować miar wziętych ze świata nauki. Tu polityk moze w kampanii wyborczej obiecać wszystko i nie wykonać nic… i nikt nie ma prawa mieć pretensji (przegra przed sądem).
New