bleman napisał:

> A jakie inne pociągnięcia miałbyś na myśli ?

Różne, Wystarczy, że rozejrzysz się po krajach niedalekich, a będziesz wiedział.

> Tutaj być może masz rację, dlatego też w klasach biedniejszych optimum byłaby z

> astępowalność pokoleń, a w klasach wyższych fertility rate dużo powyżej 2. 🙂

Najpierw trzeba by odkryć jakieś skuteczne zaklęcie, bo bez tego nie da rady. A dodatkowo, kogo chciałbyś obłożyć dodatkowymi podatkami, żeby ulżyć doli klasy średniej? A musiałyby to być „godziwe” podatki, bo zamożni na pusty haczyk się nie złapią.

> Rósł będzie popyta na prace zaawansowane. Czyli pula ról społec

> znych o wyższym poziomie zaawansowania będzie rosła.

A czy przedszkolanki i żłobkarki (chyba tak powinno to brzmieć) z tych nowych przedszkoli to będą wykonywać pracę zaawansowaną, czy prostą? Czy w Polsce jest większe bezrobocie wśród absolwentów wyższych uczelni, czy wśród śmieciarzy lub dozorców?

Nie próbuj automatycznie przekładać futurystycznych prognoz na rzeczywistość społeczną, bo nic z tego nie wyjdzie. Wystarczy „mały kryzysik”, jak dzisiaj w Grecji i ci mocno zaawansowani będą wymieniać się warzywami na targowiskach (jak dzisiaj w Grecji). Jeśli przybędzie fachowców od zaawansowanej pracy, to staną się oni tańsi i w końcu zarobią tyle co „prostacy”. Musi rosnąć gospodarka i to tak szybko, aby popyt przewyższał podaż. Ewentualnie można to nadrabiać szybkim rozrostem administracji publicznej w myśl zasady „jeden kierownik na jednego pracownika”.

> Czyli % klasy średniej w populacji powinien rosnąć. trochę jak w USA w latach 50,

> gdzie boom gospodarczy i rozwój technologiczny metod produkcji wygenerował

> popyt na wykwalifikowanych robotników, inżynierów, managerów itd. Zwiększył

> populacje klasy średniej.

Problematyczność takich porównań wynika z faktu, że odnoszą się one nie realiów dzisiaj nie występujących i to od dawna. Popatrz na Polskę lat 90.: ciągły wzrost gospodarczy i brak rozwijajacej się klasy średniej. I przez kolejne 10 lat to samo… bo to już nie jest stary kapitalizm przedwolnorynkowy i to co się wtedy wydarzyło już się dzisiaj nie powtórzy.

I powtózę jeszcze raz: demografii nie da się oszukać. Żadne ideologiczne czary-mary nie odniosą tu pożądanych skutków. Albo na haczyk nadziejesz tłustego robaka, albo będziesz „moczył kij” bezskutecznie.

> Oczywiście przez klasę średnią w mojej wypowiedzi mam na myśli pewien poziom, ż

> ycia a nie miejsce na skali zarobków.

Wobec tego, jak chcesz to mierzyć?
New