Wiesz, express, z nawiazywaniem sojuszy, to tak jak z tangiem: trzeba dwojga….

RP moze bardzo chciec nawiazania sojuszu, ale nic z tego nie wyjdzie, jesli ten potencjalny sojusznik nie jest zainteresowany. Najczesciej zainteresowany jest ten, kto skorzysta – czyli mniejszy i slabszy niz RP (a nie ten wiekszy, bogatszy i silniejszy). Powstaje pytanie, czy chcesz nawiazywac sojusze z mniejszym i slabszym? On skorzysta na pewno, bo nagle jest jakby „podniesiony do wyzszej rangi”, tej samej, w ktorej jest ta mocniejsza strona sojuszu. Ale czy skorzysta RP?

Mozna, oczywiscie, stosowac doktryne wielu sojuszy z wieloma mniejszymi i slabszymi – bo wtedy pojawia sie cala grupa mniejszych i slabszych (z jednym wiekszym i silniejszym na czele) i wtedy taki „naprawde duzy, bogaty i mocny” tez pomysli dwa razy zanim podskoczy, bo nie ma do czynienia z jednym, a z wieloma.

Tylko czy na pewno mozna polegac na wszystkich sojuszach?
New