– Zachowanie posłów w kwestii związków partnerskich jest skandaliczne. Oni nawet nie wiedzą, o czym mówią. I boją się, że proboszczowie będą wytykać ich z ambony – mówi Ewa Tomaszewicz z akcji „Miłość nie wyklucza”

Dlaczego w Polsce tak trudno o związki partnerskie?

– Myślę, że głównie dlatego, że nasi politycy są bardziej konserwatywni niż reszta społeczeństwa. Z badania zrobionego przez pełnomocniczkę ds. równego traktowania, Agnieszkę Kozłowicz-Rajewicz, wynika, że Polacy rzeczywiście są przeciwni związkom partnerskim, ale tylko jako ogólnemu hasłu. Natomiast jeżeli zapyta się ich, czy zgadzają się, żeby osoby w związkach partnerskich – nawet homoseksualne – mogły po sobie dziedziczyć bez podatku, odwiedzać się w szpitalu, podejmować decyzje o stanie zdrowia czy pochówku partnera, większość mówi, ze tak. Widać, jak ważne jest mówienie o konkretnych rozwiązaniach, a nie o hasłach. Dlatego należy ludziom tłumaczyć, o co tak naprawdę w tym wszystkim chodzi.

Posłowie powinni lepiej znać nastroje społeczne i wiedzieć więcej o ustawach, nad jakimi procedują. To jest skandaliczne, że także członkowie komisji ustawodawczej zwyczajnie nie wiedzieli, co jest w tych ustawach. Bo tak naprawdę nie są żadne rewolucyjne ustawy.

Dlaczego nasi politycy postępują tak zachowawczo? Na pewno boją się utraty poparcia i tego, że w ich okręgach wyborczych proboszczowie będą wytykać ich z ambony. Artur Dunin z PO powtarza nam, że wielu posłów z jego partii poparłoby ustawę o związkach, ale boją się opinii Kościoła. Wszystko sprowadza się do obawy, że nie zostanie się ponownie wybranym, słabej wiedzy i lęku przed księdzem.

wyborcza.pl/1,75478,12123718,Koniec_z_proszeniem_na_kolanach__czas_zaczac_zadac.html

no zrozumienia nie ma.

New