sowietolog:

> Chciałbym tu poruszyć problem nie tyle stricte naukowy, co logistyczno-

> organizacyjny.

W takim razie jesteś na niewłaściwym forum. Nauka nie jest od logistyki i organizowania życia społecznego.

sowietolog:

> O praktyczne zastosowanie, a raczej wykorzystanie pewnego potencjału

> naukowegp, a nie o akademickie teoretyzowanie sobie a Bogom czy muzom

> pewnego grona specjalistów.

Świetnie to ująłeś: nauka jest właśnie od akademickiego teoretyzowania Bogom a muzom. Oczywiście interesujemy się możliwościami praktycznego wykorzystania tych teorii, ale odpowiadają za nie politycy i administratorzy a nie naukowcy. Głosuj inaczej.

sowietolog:

> W połowie lat 90tych rozmawiałem z pracownikiem mediów

Mediów? — no to co to ma wspólnego z nauką?

Porozmawiaj nie 20 lat temu tylko obecnie i nie z dziennikarzem tylko z meteorologiem. Albo też z żeglarzem morskim. Dowiesz się, że prognozy nigdy nie sprawdzają się w 100%, czasem nie sprawdzają się wcale, ale sprawdzają się na tyle dobrze i często, żę wyruszanie w morze bez zapoznania się z nimi jest skrajną nieodpowiedzialnością.

sowietolog:

> Dlatego ci, którym naprawdę zależy na jakości prognozowania, „nabywają”

> prognozy w Niemczech.

,,Nabyć” można informację o stanie atmosfery. Polska nie ma własnych satelitów, więc musi taką wiedzę kupować. Samo stawianie prognozy na podstawie tej wiedzy wykonują różne ośrodki, również polskie.

Tak, niemieckie internetowe serwisy pogodowe są dobre, chyba najlepsze w Europie.

sowietolog:

> trojmiasto.gazeta.pl/trojmiasto/1,35636,12139633,Studenci_przewidzieli_trabe_powietrzna__meteorolodzy.html

NIe chciałbym odbierać chwały tym studentom, takie inicjatywy są godne poparcia. Oni zresztą sami nie twierdzą, że są lepsi niż nauka, to już jest wkład gazetki — i Twój też? Z tym, że Ty piszesz na forum Nauka, co zobowiązuje, a pani Katarzyna Włodkowska jest tylko dziennikarką, która musiała tylko czymś zapełnić szpalty w trakcie sezonu ogórkowego, więc za wiele od niej nie wymagajmy.

Nie śledziłem tej sprawy, więc nie wiem, czy jest prawdą, że IMGW nie ostrzegał. Ale nawet jeśli zaliczył wpadkę, to porównujesz instytucję z jedną wpadką z organizacją znaną Ci z jednego sukcesu. Za każdym razem, kiedy IMGW trafnie przewidzi pogodę, media się tym nie zainteresują, bo ich uwagę przykuwają wpadki. Za każdym razem, kiedy nieznana grupka amatorów dobrze trafi, gazety są pełne egzystencjalnego podziwu.

Tą metodą można by obalić potrzebę jakiejkolwiek wiedzy dla stawiania prognoz. Kiedy trzeba czegokolwiek się dowiedzieć, każemy wszystkim w kraju rzucić kostką, albo pociągnąć zapałki i sformułować pogląd na podstawie wyroku losu. Potem pytamy naukowców. Potem ex post oceniamy, czy istnieje w kraju ktoś, komu trafiła się prognoza lepsza niż naukowcom. Otóż jeśli szukamy ex post, to zawsze ktoś taki się znajdzie. Ale w następnej sprawie zaiwedzie okrutnie, a z nauką wygra ktoś inny.

– Stefan

New