Niestety twoja odpowiedź nie wniosła nic nowego:

Pomruk napisał:

Potoczne rozumienie pojęć rzadko bywa korzystniejsze od precyzyjnego. Już tu tłumaczyłem,ze oznaczenia na opakowaniach „substancja szkodliwa”, „trucizna” itd, cały podział na klasy toksyczności jest ścisle związany z wielkoscią dawki.= Zwrócę uwagę, ze ja nigdy nie dzielę substancji na „nieszkodliwe” i „szkodliwe” -ZAWSZE – od wielu już wątków – uczulam na wielkosć dawki i inne czynniki. Powinno się zawsze mówić „szkodliwa w tej ilości

SKORO POWTARZASZ ARGUMENTY JA UTRZYMUJĘ:

Język na szczęście dla rodzaju ludzkiego dąży do uproszczeń komunikacyjnych, unikając takich niepotrzebnych i w typowym przekazie zupełnie zbędnych zanieczyszczeń.

Wyobraźmy sobie świat bez podziału na szkodliwe i nieszkodliwe, (zadanie dla ambitnych: również bez innych podziałów podpowiem dobre i złe – też można zrelatywizować):

Drogie dziecko to jest arszenik, jest szkodliwy od „”stężenia, ale w niższych stężeniach czasami bywał używany jako lek. A to jest mąka …..



Kartagina musi upaść, a McDonalds zacząć informować o chemii dodawanej do żarcia –

New