Bigelow rzeczywiście liczy na kontrakty z NASA, lecz nie tylko. Innymi źródłami finansowania mają być loty turystyczne i zlecanie lotów do stacji orbitalnych przez inne kraje. Zainteresowanie takimi lotami wyraziło juz 7 krajów. Bigelow nie jest zresztą biedakiem, skoro wydał już na stacje 150 mln USD, a zamierza łącznie 500 mln (jest właścicielem sieci hoteli, takich ziemskich i nienadmuchiwanych). Co wiecej, na razie to on płacił NASA za technologie.

Jakiś rok temu tempo rozwoju Bigelow Aerospace wyraźnie „siadło”, a firma zaczęła zwalniać część pracowników. Różnie to komentowano, sam Bigelow twierdził że potrafi stworzyć stację prędzej niż pojawi się pojazd dostarczający na nią ludzi. Wydaje się to prawdą – prace nad pojazdem dostawczym Lockheed Martina wlokły sie i wloką, a moduł BA330 mógł być gotów w 2014 roku! Ale – jak juz wspomniałem – niedawno Bigelow nawiazał wspólpracę ze SpaceXem. I z ostatnich pogłosek wynika, że… z powrotem zaczął zatrudniać zwolnionych przedtem inżynierów.
New