O nie!

Zaburzenia obsesyjno-kompulsywne to na pewno nie ja.

Nie mam natrętnych myśli (obsesyjno) i nie odczuwam niepohamowanej konieczności wykonywania jakiś zadań, czynności (kompulsywnych).

Nie, nie myję wciąż (kompulsywnie) rąk, bo mogą mieć na sobie zarazki (obsesja).

Nie wracam się do drzwi (kompulsja), aby sprawdzić, czy rzeczywiście drzwi zamknąłem, bo przecież przy ostatnim sprawdzaniu (czy je zamknąłem) mogłem je otworzyć, a wtedy na pewno ktoś mnie okradnie (obsesja).

Zachowaniem obsesyjno-kompulsywnym można by od biedy uznać: zaglądam regularnie na forum, aby sprawdzić, czy jest nowy wpis (obsesja) i jak zobaczę, że jest coś nowego to muszę na ten nowy wpis odpisać (kompulsja). Jednak, aby w takim wypadku rozpoznać u mnie zaburzenie obsesyno-kompulsywne, to ta moja „pasja” dyskusji na forum musiałaby zaburzać moje inne aktywności życiowe. Byś ponad nimi. Nimi władać. Tak na szczęście nie jest.

Tak czy inaczej, zachowania obsesyjno-kompulsywne są leczone przez antydepresanty.
New