> Żeby to działało, to ktoś musi te obligacje kupować po dzisiejszych cenach. Cz

> yli ktoś liczy na to, że pójdą w górę… albo że chociaż zostaną wykupione po n

> ominalnej cenie.

To działa trochę inaczej. To są operacje futures, które funkcjonują mniej więcej w ten sposób.

Dzisiaj obligacja kosztuje 10 milrejsów (MLR). Ja się z Tobą umawiam, że za miesiąc sprzedam Ci ją za 5 MLR. W operacjach futures wcale nie muszę dzisiaj być jej właścicielem. Mija miesiąc. Obligacja kosztuje 2 MLR. Dokonujemy transakcji: ja na rynku kupuję ją za 2 MLR, a Tobie zgodnie z umową sprzedaję za 5 MLR.

W praktyce niczego nie kupujemy (a zwłaszcza dzisiaj) i niczego nie sprzedajemy. Ty mi (po miesiącu – przy zamykaniu transakcji) płacisz 3 MLR i jesteśmy kwita.

Jestem wirtualnym właścicielem tej obligacji – im ona więcej straci na wartości, to moje zyski będą większe. Oto paradoks transakcji futures i tak zwanej „gry na spadek”.

Zauważ, że oboje jesteśmy zgodni, że cena obligacji spadnie. Różnimy się tylko w poglądach o ile.

Zauważ, że zakup obligacji greckich może dzisiaj kwitnąć w najlepsze. Jeśli jest to zakup na „spadek”, to są to wyłącznie zakupy wirtualne, a więc ich cena będzie spadać, bo de facto tych rzeczywistych nikt nie kupuje. Nawet przy zamykaniu transakcji nikt tych obligacji kupować (ani sprzedawać) nie będzie.

New