Pracowałem w koncernie amerykańskim, który w Ameryce uzyskał nawet jakąś nagrodę jako jeden z najbardziej przyjaznych pracodawców młodym matkom!

W polskiej placówce – affiliejcie – wyglądało to tak, że KAŻDA kobieta po powrocie do pracy była odciążana od obowiązków służbowych. Całkowicie lub częściowo.

Albo ją zwalniano (likwidacja stanowiska pracy), albo ją degradowano służbowo (jej poprzednie stanowisko otrzymało zastępstwo).

Jak faceci będą MUSIELI przejść na urlop tacierzyński, to zmieni się podejście pracodawców do kobiet w okresie rozrodczym. Rodziny w okresie rozrodczym, chętniej będą się decydowały na dziecko, bo będą miały pewność, że jedno z rodziców nie straci pracy. Pan menadżer też kilka miesięcy będzie MUSIAŁ opuścić swój stołek, aby zaopiekować się swoim potomkiem.

Wtedy pytania: „Czy planuje pani mieć dzieci?” – stracą sens.

Co ma ten cały wątek wspólnego z Nauką? Socjologia i ekonomia – to też nauka.

j-k napisał:

> Obserwuje ten problem w kilku krajach.

>

> Poza budowa infrastruktury typu: dostepnosc niedrogich zlobkow i przedszkoli (j

> ak za komuny)

>

> Sa dwie metody finansowe:

> – podnoszenie dodatkow na kazde dziecko

> – podnoszenie wolnej kwoty od podatku na kazde dziecko.

>

> Ta pierwsza metoda powoduje jednak, ze wiecej dzieci zaczynaja rodzic niskozara

> biajacy,

> a przeciez nie moze byc celem powiekszanie armii „proletow”., czy cudzoziemcow

> (Francja, Niemcy)

>

> Druga metoda jest znacznie lepsza, gdyz wiecej dzieci zaczynaja rodzic rodziny

> o srednich i wyyzszych dochodach, ktore potem bedzie stac na dobre wychowanie (

> Norwegia, Szwecja)

New