Dzień: 6 czerwca 2012

> Egzamin z języka wydaje się słuszny, ale pamiętajcie, że wszelkie egzaminy mogą > stać się narzędziem w rękach urzędników do „uwalania” każdego wniosku według w > idzimisię. Tak jest z Rosjanami w Estonii (czyjś dziadek dostał pracę w fabryce > w Estonii, a teraz wnukowi urodzonemu w Estonii odmawiają obywatelstwa, ulewaj > ąc go na egzaminie z estońskiego, co uniemożliwia mu zarejestrowanie firmy). Rosjanie w Estonii mieszkają od kilku pokoleń. co sama zauważyłaś w swoim przykładzie (inna rzecz, że przez tyle czasu powinni przyswoić sobie choćby podstawy lokalnego narzecza). W Polsce imigracja jest zjawiskiem nowym. Naprawdę trudno oczekiwać od urzędników, żeby z dnia na dzień uczyli się, powiedzmy, ibo, ormiańskiego, wietnamskiego i siedemnastu innych, równie powszechnych, języków, bo ich użytkownikom spodobało się mieszkać w Polsce. A sytuacja, w której państwo nie jest w stanie porozumieć się z własnym obywatelem i vice versa jest i niedopuszczalna, i groteskowa. Poza tym, skoro ktoś nie wykazuje chęci przyswojenia sobie polszczyzny, to znaczy, że nie czuje się z Polską związany, dlaczego zatem miałby być jej obywatelem? Egzamin z historii to rzeczywiście idiotyzm. Zamiast niego należy stosować kryterium potencjału asymilacyjnego i przydatności dla gospodarki. — Gadał dziad do obrazu, a obraz do niego: „Spieprzaj, dziadu”. New Czytaj dalej...

Read more