Tag: Czas

stalybywalec napisała: > Czy uważasz że teoria DSR (podwójna STW), to również teoria spiskowa ? Długość Plancka, jako miara tak małych odległości (lub tak wysokich energii), przy których powinny zacząć odgrywać rolę efekty kwantowej grawitacji, stoi rzeczywiście w sprzeczności z transformacjami Lorentza, które w poruszających się układach odniesienia mogłyby taką długość dowolnie skrócić. Zostało to zauważone już jakiś czas temu i próbowano tak zmodyfikować te transformacje (i szczególną teorię względności, STW), żeby dla dużych odległości przechodziły w zwykłe transformacje Lorentza, a dla bardzo małych, rzędu długości Plancka, każdy obserwator mierzył tę samą długość – czyli by była to algebra z dwoma niezmiennikami, prędkością światła i długością Plancka. Było kilka propozycji, wspólnie zwanych DSR (Doubly lub Deformed Special Relativity), ale z jednej strony brak na razie jakichkolwiek potwierdzeń doświadczalnych a z drugiej istnienie związku między zwykłą szczególną teorią względności a DSR (sugerującego, że DSR to STW po prostu zapisana w innych współrzędnych) nie spowodowały szerszego przyjęcia w środowisku fizyków cząstek elementarnych, gdzie dominuje przekonanie, że problem ten powinien być rozwiązywany w ramach nieznanej jeszcze kwantowej teorii grawitacji, gdzie transformacje Lorentza i tak prawdopodobnie są istotnie modyfikowane. New Czytaj dalej...

Read more

dum10 napisał: > Czas absolutny istnieje i jest to czas liczony od Big Bang degradacja izotopow > wszechswiata. To jest czas *lokalny* układu, w którym dany atom danego izotopu spoczywa. Połowiczny okres rozpadu nietrwałego jądra poruszającego się względem tego układu jest przecież odpowiednio dłuższy. Ten okres zależy od układu odniesienia, a więc z całą pewnością nie jest absolutny i nie nadaje się do zdefiniowania ponadlokalnej skali czasu. To samo dotyczy nietrwałych cząstek, co w przypadku mionów stwierdzono eksperymentalnie jeszcze w 1940. — „Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów.” — Stanisław Lem New Czytaj dalej...

Read more

Zrozum, koleżanko, że oni (nazwijmy ich frejlakowcami, od nazwisk Frejlaka seniora, swojskiego apoteoty krytyki STW, i jego syna, Frejlaka starszego — Jana — który angażuje się w promowanie koncepcji swego rodziciela) do żadnej systematyczności nie są zdolni. Dowolnie mieszają faktami, doświadczenia dla nich niewygodne interpretują po swojemu, tzn. że wynik doświadczenia jest inny, a przy czym czerpią z negowanych faktów nie zdając sobie sprawy z algebraicznych zależności, które te fakty implikują. Widzisz. Żeby cokolwiek nowego miało sens, musi się co nieco zgadzać ze starym, a już na pewno w przypadkach granicznych. Powinno tez wyjaśniać pewne dziwne sprawy, może przewidywać kolejne. Na tej zasadzie STW jest zgodna z transformacją Galileusza dla małych prędkości w kwestiach pędu, czy momentu pędu oraz zderzeń sprężystych, ale kompletnie pada tam, gdzie do czynienia mamy z energią, bo na energię u Galileusza miejsca nie ma — nie może zresztą być, skoro zasada zachowania energii jest efektem symetrii ze względu na translacje w czasie. To zaś wymaga postaci równania, w którym występuje pochodna czasu (po współrzędnych przestrzennych), zaś sam czas nie. A skoro u Galileusza czas był jeden wspólny, to żadne zmiany czasu przy przeliczaniu współrzędnych przestrzennych nie mogły mieć miejsca. Dlatego energia trafiła do fizyki via zjawiska cieplne i kombinowano jak koń pod górę, żeby ją powiązać z całą resztą. I dopiero E=mc^2 powiązało. Co do elektromagnetyzmu — też nie jak nie pasuje do Galileusza. W żadną stronę. Nic dziwnego, że Lorentz musiał dojść do tak dziwnego ówcześnie wniosku, że odległości się skracają. Swoją drogą niektórzy musieli się totalnie dziwić w połowie XIX wieku, jak to jest, że pozor Czytaj dalej...

Read more

Tu jest trochę na ten temat: erkdemon.blogspot.com/2009/11/relativistic-ellipse.html jeszcze tu: arxiv.org/html/physics/9806037 I to już dawno Poincare odkrył. W rzeczywistości tak wygląda fala emitowana z ruchomego źródła (np. z gwiazdy). Fale nie jest sferyczna, co sugeruje TW, lecz dopiero po transformacji Lorentza mamy sferę – skracamy elipsę wzdłuż kierunku v, i już jest sfera, ale trzeba teraz skorygować czas, żeby zachować prędkości (średnie), no i jeszcze trzeba to przesunąć odpowiednio – źródło stoi w ognisku elipsoidy, a finalnie w środku sfery (to przesunięcie jest właśnie przyczyną tej słynnej względnej jednoczesność zdarzeń Einsteina). Równanie elipsy: r1 + r2 = 2a, a – półoś, r = ct, zatem to się sprowadza do zależności: c+ + c- = 2c => (c- + c+)/2 = c = const, zatem gdy stoimy z aparaturą i mierzymy prędkość światła, z odbicia od lusterka – tam i z powrotem, jak Michelson robił, wtedy właśnie realizujemy praktycznie to równanie, no i dlatego wynik nie zależy od kierunku: c = const, ale tylko średnio – dwukierunkowo. A w praktyce komunikacja jest zawsze taka dwukierunkowa. A na dokładkę – po przekroczeniu prędkości światła otrzymamy: c- – c+ = 2c, czyli już hiperbola zamiast elipsy, no i już możemy niekiedy zaobserwować podwójne obrazy takich nadświetlnych cząstek (hiperbola ma dwie gałęzie), w tym jeden obrazek obserwujemy w odwróconym kierunku – jak cofany film. Pozyton – elektron, czyli kreacja par i anihilacja parami. Zabawne iluzje optyczne. New Czytaj dalej...

Read more

> postać/stan opisywanego obiektu nie zależy od przyjętego > układu współrzędnych, w którym go sobie rozpatrujemy. Obiekt, zjawisko, proces, zdarzenie, cokolwiek. Zatem TW kompletnie ignoruje matematykę – przecież tam wszystko zależy od układu odniesienia: odległości, czas, siły, pola, prędkości, itd. Jedynie takie coś zachowują: x = ct => r^2 = c^2t^2, czyli średnią dwukierunkową prędkość światła, którą traktują jako jednokierunkową, no i stąd tam ten bajzel. I to jest cała tajemnica, do której się redukuje cała teoria względności – jedna prościutka elipsa! New Czytaj dalej...

Read more

W Polsce co dzień jest jakieś święto, a może przyjść czas, że do południa będzie święto wniebowstąpienia, po południu – święto zniebazstąpienia, więc smarknięcie w miejscu publicznym o każdej porze może być traktowane jako smarkanie na święto. Świętujcie, wszyscy święci, swoje święta, tylko nie domagajcie się ich respektowania przez inaczej niż wy myślących. Przez wieki to Kościół rozpycha się łokciami, skłaniając lub zmuszając do respektowania przez całe społeczeństwo swoich starożytnych i średniowiecznych idiotyzmów. New Czytaj dalej...

Read more

Potwierdza się to, co napisałem już jakiś czas temu: a) Miller nie był grabarzem SLD, lecz wskrzesicielem tej partii, b) mądrze prowadzi wewnątrzpartyjną politykę personalną, dokoptowując do wierchuszki takich wyszczekanych medialnie drani, jak Czarzasty, c) w ramach „lewackiej rekonkwisty” SLD, wymierzonej w Ruch Palikota, pojawiają się tego typu akcje, jak ta powyższa, Senyszyn; i będą one przybierać na sile, d) podsumowując obecny stosunek SLD do Palikota, przypominam tego posła SLD oskarżonego przez Palikota, który publicznie (sic) przyrzekł Jarkowi (podwójne sic!), zniszczenie Palikota… ;-) New Czytaj dalej...

Read more

Wielki dzięks za odpowiedź. Dzięki niej „facjalis minął. Kąciki ust wróciły do uśmiechu, a powieki osłoniły oczy. Basedow jednak pozostał. Myślę, że Basedow jeszcze przez jakiś czas pozostanie, bo mądre rzeczy napisałeś, więc potrzeba czasu,aby je przemyśleć. Co ja mówię? Zrozumieć! > Geodezyjna, to taka linia, która z punktu widzenia ,,geometrii wewnętrzn > ej” nigdzie się nie zakrzywia, udaje prostą. Geometria wewnętrzna, to geometria Łobaczewskiego? Chyba tak! bo jak tak sobie weźmiemy takie dwie „proste” równoległe (z równika), to przetną się dokładnie w dwóch punktach. Jak ta prosta opisywana przez równik. Tylko niepokoi mnie to zdanie: „jak równik”. No prosta – krzywa „Panna Równikowa” ma skończoną długość i do tego się łączy koniec do końca, co wyklucza pojęcie prostej, jako „kreski” bez końca. Wiesz, nie mam problemu z wyobrażaniem sobie prostych krzywych do wewnątrz (Łobaczeski?) i na zewnątrz (Rieman?). Chociaż już zapomniałem, który aksjomaty o równoległości Euklidesa one podważyły. Rozumiem, że to było pewne przybliżenie, abym się nie awanturował, że robisz mi facjalisa. Hm! Hm. Czytam po raz drugi. Basedow mi się zmniejsza. Tylko co to są te „rozmaitości”? Gdybyś tak znów mógł po naszemu, a nie po polsku. „izolowane osobliwości” zgodnie z Twoją sugestią pomijamy. Na razie dość. „Geodezyjne” pomruka nie wywoływały u mnie żadnych objawów neurologicznych, gdyż kojarzyły mi się z geodezją. Czyli czymś, co znam. Jakieś proste, które nie muszą być „proste”. I w taki sposób je interpretowałem. Jak widzisz niedouczonym, żyje się łatwiej i ZDROWIEJ (bez objawów neurologicznych). :-) New Czytaj dalej...

Read more

Chyba nie bardzo sie czepiam: cały czas mówimy o ewolucjoniźmie, nie rozmywajmy pojęć. Czepiając się dalej: ewolucja nie jest traktowana jako hipoteza a kreacjonizm nigdy nie był hipotezą naukową. Dla mnie to doś istotne konstatacje. Co do pozareligijnych motywów kreacjonizmu – wystepują nader rzadko moim zdaniem. Sam zaś kreacjonizm nie jest w ogóle przyjmowany za teorię czy hipotezę naukową przez ogromną większość ludzi nauki. Zaś w jego definicji mamy niejako zapisane motywy religijne. Jeśli masz na myśli zadziwienie, że tak skomplikowane formy życia mogły powstać samoistnie, bez udziału jakiejś Inteligencji, spotyka się takowe niekiedy – i owszem – wśród ludzi nauki. Lecz najczęstsze jest przekonanie, że jeśli można mówić o mądrości jakiejś nadinteligencji, to nie można jej wykazać, gdyż stworzyła ona prawa natury nie po to by je zarazem łamać, tym samym dzieło stworzenia jest nieudowadnialne czy niedyskutowalne na gruncie naukowym. Pozareligijne motywacje nauki – w tym teorii ewolucji – są oczywiste. New Czytaj dalej...

Read more