Tag: Lub

allegropajew: > zasada wariacyjna to sposób poszukiwania FUNKCJI, która ekstremalizuje > (zazwyczaj minimalizuje) zadaną całkę z tejże nieznanej funkcji. To może ja to przełożę na nasze, a Ty mnie popraw, gdybym coś powiedział nie tak. Ale, proszę, nie czepiaj się uproszczeń, które specjalnie wprowadzam po to, żeby całość była strawniejsza dla niematematyka. Prosty problem optymalizacyjny polega na tym, że mamy funkcję F o wartościach rzeczywistych i szukamy takiego argumentu x, żeby F(x) było możliwie największe (lub w innych zadaniach — najmniejsze). Na przykład jeśli F(x) to wysokość punktu x nad poziomem morza, to szukamy najwyższego szczytu; a jeśli to jest temperatura w punkcie x, to szukamy najcieplejszego miejsca. Dziedziną, z której czerpiemy argumenty x dla funkcji F, jest zwykle wielowymiarowa przestrzeń euklidesowa, czyli proste uogólnienie naszej 3-wymiarowej przestrzeni na dowolną skończoną liczbę wymiarów. Przy pewnych założeniach o funkcji F dla znalezienia takiego optymalnego punktu x można posłużyć się rachunkiem różniczkowym. Bardziej skomplikowany problem optymalizacyjny otrzymujemy, gdy mamy określony pewien funkcjonał¹ na krzywych i szukamy takiej krzywej, na której wartość tego funkcjonału będzie ekstremalna (największa lub najmniejsza). Na przykład chcemy w terenie górzystym przejść z punktu A do punktu B możliwie najmniejszym wysiłkiem, a wysiłek na jakiejś drodze liczymy tak jak punkty na Górską Odznakę Turystyczną: po punkcie za każdy kilometr drogi liczony poziomo i po ekstra punkcie za każde 100 metrów podejścia. Czasem więc może się opłacać obejść jakiś szczyt zamiast walić na skróty przez jego wierzchołek. Na tym forum już kilka razy była mowa o geodezyjnych, czyli w Czytaj dalej...

Read more

W Polsce co dzień jest jakieś święto, a może przyjść czas, że do południa będzie święto wniebowstąpienia, po południu – święto zniebazstąpienia, więc smarknięcie w miejscu publicznym o każdej porze może być traktowane jako smarkanie na święto. Świętujcie, wszyscy święci, swoje święta, tylko nie domagajcie się ich respektowania przez inaczej niż wy myślących. Przez wieki to Kościół rozpycha się łokciami, skłaniając lub zmuszając do respektowania przez całe społeczeństwo swoich starożytnych i średniowiecznych idiotyzmów. New Czytaj dalej...

Read more

sawawawa napisała: > mozdzek w upal wyparowal ci? Móżdżek – (łac. cerebellum) część mózgowia występująca u wszystkich kręgowców, odpowiadająca za koordynację ruchów i utrzymanie równowagi ciała. co ma koordynacja ruchowa do ironicznego zauważenia faktu, że, gdy przegrywa reprezentacja na EURO to wina Tuska, a gdy wygrywają siatkarze, to już cisza ? co to do ma do zauważenia faktu, że ani wina Tuska, ani w, przypadku siatkarzy, żadna jego zasługa ? od naukowej strony – wyparowanie móżdżku jest możliwe – może nie dosłownie, ale w sensie, np. zamiany go w węgiel przy bardzo wysokiej temperaturze, ale to by się wiązało ze śmiercią natychmiast, a ja, o ile mi wiadomo, żyję. co do mojego domu i tego czy wszyscy zdrowi, to, to bardzo osobiste pytanie, a Ty dla mnie nikt, by takie pytania zadawać. no i „olga” – lubię, gdy kto pamięta o wołaczu – „Olgo” – powinno być i jednak pisane wielką literą, bo to imię. ogólnie – Twój post oceniam na poziomie tego, co pod dnem skrobie. /w sumie powinnam napisać „twój”, skoro Ty do mnie „ci”./ podsumowując, jesteś tu nowe lub wielonickowe, zatem muszę zapamiętać ten nick, który może nasuwać podejrzenia, iż się podszywasz pod znaną tu forumowiczkę, co jest zachowaniem szczególnie durnym i miałkim. New Czytaj dalej...

Read more

majka_monacka napisała: > Ale zakres zdziwienia zależy od poziomu wiedzy i inteligencji. Nasza cywilizacj > a przesunęła ten zakres na kraj świata i mikroświata. Oraz na skraj własnego umysłu. To prawda,ze zakres zdziwienia zalezy od wiedzy i inteligencji.Tylko czy to,ze nasza cywilizacja przesunala go na kraj swiata i mikroswiata jest rzeczywiscie skrajem naszego umyslu? Raczej zagubieniem w niezrozumieniu swiata.Przeciez prawa fizyki klasycznej zaleza od stalej struktury subtelnej a my wiemy ile ona wynosi w przyblizeniu tylko.Chocbysmy wiedzieli ile ona wynosi dokladnie to jeszcze za malo aby rozumiec prawa fizyki klasycznej. Musielismy wiedziec dlaczego ta stala jest wlasnie taka a nie inna,w przeciwnym wypadku nasze zrozumienie otaczajacego nas swiata klasycznego jest wlasciwie zadne. A zatem to przesuniecie granicy zdziwienia jest pozorne i wynika raczej z panujacej mody mowienia o rzeczach nieskonczenie malych lub duzych co jak slusznie zauwazasz uspakaja swiadomosc przecietnego czlowieka. New Czytaj dalej...

Read more

wskazałeś. A ja nie dyskutowałem o zbiornikach, więc wszelkie zarzuty w związku z tym pod moim adresem są nie na miejscu. Ale odpisuję z innego powodu. Co prawda zwróciłem ci uwagę, że pisanie ma sens podejmując zagadnienie a nie analizę formalną cudzego tekstu. Ciebie jednak jak widzę bardziej interesuje moja osoba. To twój tekst: Psycholodzy dawno zauważyli , że dłuższe teksty są niezrozumiałe dla pewnej (w miarę ściśle zdefiniowanej grupy osób). Związane to jest ze zdolnością do koncentracji, umiejętnością analizy a przede wszystkim syntezy tekstu Już padały na forum zarzuty pod twoim adresem, że zajmujesz się prowadzeniem sporów dla samych sporów. Ta twoja erystyka może wydać się zabawna. Wg mnie jednak jest przejawem jakiegoś zdziecinnienia facetów w dzisiejszych czasach. W dawnych, dobrych czasach normalny facet nie zachowywał się jak baba i nie ględził w kółko robiąc takie analizy. Nie zajmował się tym, co to kto inny miał tam na myśli inny i nie udowadniał przy tym, że tamten miał co innego niż mówił lub pisał. Albo, że pisał albo mówił co innego niż myślał. Takie analizy, jak również dłuuuuugie debaty toczyły zwykle kobiety. Mam nadzieję, że jesteś jeszcze bardzo młody i stąd te dziwne reakcje. Bardzo chętnie popiszę z tobą o problemach Bałtyku, o ile ten temat cię interesuje. New Czytaj dalej...

Read more

Bo Tomek miał rację,opierać reprezentację na importowanych kopaczach mających w swych żyłach polską krew w 1 % ilości lub na gastarbeiterach mających polskie serce w książeczce czekowej.Kapitan takiej reprezentacji zarabiający 200 tys euro/m-c walczy z prezesem PZPN o darmowe bilety(deputat) dla rodzinki i kolesi wartości 1000 euro!!Gańba i Żenua! — Ach gdyby tak od razu każdy zrozumieć mógł,że lepsza droga bez drogowskazów niż drogowskazy bez dróg(SJ Lec) New Czytaj dalej...

Read more

Apostrofa zahukanego ziutka prowincjonalnego…z wpojoną , postkolonialną mentalnością niewolnika z Afryki zachwyconego ,że Biały Pan być dobra i dać nawet koraliki i poklepać….Drzewiej tacy obywatele -c elem podkreślenia „zachodniości” – nosili odzież z pozornie nonszalancko wyeksponowanymi metkami i z „zachodnimi” logotypami, używali pasty do zębów Colgate z Pewexu , z komisów, lub później prywatnych sklepów z artykułami z zachodu…Logotyp nawet nie musiał być znanej marki, wystarczył kod paskowy…Koszty się nie liczyły. Liczył się splendor szpanu i trumfalno – pogardliwe spojrzenie na maluczkich w tramwaju z ich marnymi jeansami z ODRY przeciwko moim „wycieralnym” RIFLE’OM…. Sorry, ja tu nie widzę Europy , nawet przez chwilę nigdzie się tu nie czułem tak , jak na ulicy, placu , parku np w Berlinie , Paryżu, czy Kopenhadze. Nie chodzi o wygląd ulic, lecz o ludzi. Tam możesz np. się ubrać, jak chcesz i ok. Tutaj , gdy lekko odbijesz od szablonu widzisz w spojrzeniach natręctwo wrednego, sowieckiego milicjanta…nigdzie i nigdy nie jesteś tu u siebie bez poczucia niebycia kontrolowanym i ocenianym. Tam – owszem jak najbardziej, ludzie czują się wszęzie U SIEBIE w strefie publicznej. Dla każdego kto się często porusza na tzw zachód RUSKOŚĆ i azjatyckość Polski jest uderzająca. Europy jeszcze długo tu nie będzie, jeśli w ogóle. A błyskotki, kolorowe ulice , autostrady , szkło i aluminium nie mają nic do rzeczy…..Centrum Groznego w Czeczenii wygląda jeszcze bardziej „europejsko” a nawet światowo”….. New Czytaj dalej...

Read more

Ciąg dalszy odpowiedzi:) europitek napisał: > > „Na wolności” nie masz efektywnej kontroli parametrów „eksperymentu” i środowis > ka w jakim zachodzi. „Na wolności” wiele rzeczy dzieje się losowo dla obserwato > ra, ponieważ nie zna on wszystkich działających czynników, a nawet wśród znanyc > h są nieprzewidywalne (zależą od decyzji). > Co do samych norm, to mogę przyjąć zakład, że będą stale przekraczane. Odpowiedź zawiera sie wyżej – niebezpieczeństwo „przedawkowania” jest w przypadku dodatków do żywnosciznacznie mniejsze niż w przypadku innych spotykanych substancji, także spożywczych… A kryteria odrzucania dodatków są bardzo ostre, znacznie ostrzejsze niż np. dla leków czy dopuszczonych juz „tradycyjnych” substancji typu sól czy soda oczyszczona. > Co z tego, że producent dokładnie opisze produkt (jak podał Nikodem), jeśli spo > ra część nabywców w ogóle nie załapie o co chodzi, inni oleją ostrzeżenia lub ź > le zobaczą, a ci którzy dokładnie sprawdzą i zrozumieją zostaną „nabici w butel > kę” przez niesolidnego producenta (zanieczyszczenia, nieprzestrzeganie norm daw > kowania itd.). I znowu chyba demonizujesz trochę (a nawet sporo) dodatki :) Wymagają one mniejszej ostrożności niż wiele innych srodków, naprawdę! > > Więc widzisz, ze ktoś już wpadł na to, że trzeba uważać, bo ludziska bez reglam > entacji „się pozabijają”. Sprzedawca ze spożywczego z rozkoszą sprzeda Ci 5 opa > kowań i spyta dlaczego tylko tyle. > Pomruku, rozmawiamy o żywnosci, a nie o medykamentach. Jeśli przerzucisz odpowi > edzialność za nieprawidłowe stosowanie na Czytaj dalej...

Read more

Kiedy mówią mi o wyższosci „naturalnej terapii” nad „chemią”, często pytam o środki przeciwbólowe. „Czy brałeś ostatnio tabletki, czy produkty naturalne”? Zaskoczony rozmówca (częściej rozmówczyni zresztą) mówi często w pierwszej chwili, że właściwie nie ma naturalnych środków przeciwbólowych. Oczywiście są: choćby morfina, kodeina, tebaina, pokazuję stare leksykony leków: nalewka z opium (laudanum), krople Inoziemcowa… Rozmówcy zaczyna coś świtać, ale nie może sie pgodzić z jednym. Że niemal wszystkie „bezpieczne, bo naturalne” środki lecznicze dawno zostały wycofane z użycia*, pomijając niemal wyłącznie środki o bardzo słabym lub wątpliwym lub żadnym działaniu. Bo praktycznie w każdym zastoswaniu odpowiedni syntetyk okazał sie znacznie bezpieczniejszy od środka naturalnego… Jak wiadomo, przeciwbólowym, syntetycznym metadonem ratuje się heroinistów**. —— *Wyjątkiem jest np. kodeina dopuszczona do stosowania w małych ilościach, ja jestem zwolennikiem jej wycofania. I tak nie wystepuje jako jedyny składnik przeciwbólowy w preparatach, bo jest zbyt szkodliwa, by ją tak stosować. **Heroina jest co prawda produktem półsyntetycznym, ale jednak wywodzi się z makówek i jest mniej syntetyczna od metadonu. New Czytaj dalej...

Read more

Pan Stasinski stara sie bronic wlasnie prawdziwych chamow.Wulgaryzmy i sexistowskie wypowiedzi obu panow byly po prostu niesmaczne,a pan udaje,ze tego nie slyszy.A jesli w nastepnej „audycji” WF uslyszy pan podobne slowa o pana zonie? Wojewodzki i Figurski uprawiaja klownade pseudo-intelektualna a pan nie dostrzega tego.Podobne historie mogliby opowiadac radiowi spikerzy w Niemczech,lub Wielkiej Brytanii o Polkach,ktorym dajac prace,mozna w tych ramach gwalcic i zniewazac..to w tych krajach jest niemozliwe,poniewaz ludzie sa bardziej wyczuleni na prawde.Maja szacunek do siebie.Niezaleznie od nacji,czy koloru skory.Nie zajmujmy sie juz dluzej dwoma blaznami z radio Eska. New Czytaj dalej...

Read more

> Propionianu Wapnia – konserwant > Propionianu Sodu – konserwant Propionian to krótko łańcuchowy kwas tłuszczowy. Twoje jelito grube właśnie odżywia się propionianem, wytwarzanym w kale przez bakterie probiotyczne. W soli z wapniem – super, bo dostarczany jest wapń. W soli z sodem tak sobie, bo tego sodu spożywamy za dużo. Żadnych szkodliwości ja tu nie widzę. > Siarczanu Wapnia Siarczan wapnia to gips kiepsko rozpuszczalny w wodzie. Skoro coś się nie rozpuszcza to też się i się nie wchłania. A jak się wchłonie, to się wchłoną jony wapnie – super i jony siarczanowe – obojętne dla zdrowia. > Chlorku Amonu – stosowany w środkach czystości Opływasz w jony chlorkowe (każda szczypta soli w zupie ), a każda Twoja komórka produkuje jony amonowe – deaminacja aminokwasów, białko. W czym problem? Twoje ciało produkuje chlorku amonu, że ho, ho. Twój żołądek produkuje kwas solny w stężeniu takim, że strawiłby Ci baterię łazienkową – stężenie: 1M lub 1N (w przypadku HCl na jedno wychodzi) > Siarczanu Amonu – Jony amoniakalne – patrz wyżej. Jony siarczanowe – też nie problem. > Syropu kukurydzianego z wysokim stężeniem cukru (fruktozy) Nie lubisz słodkiej chałki, słodkich bułeczek? Nie jadłeś nigdy tego? Nie jadłeś nigdy słodyczy? O.K. Bułki MC są słodkie, ale co z tego? > Nadtlenku Wapnia … to już chyba w sumie przekroczenie o 300% zw > ykłego składu bułki… A co Ci ten nadtlenek wapnia zrobi? W kontakcie z kwasem solnym w Twoim żołądku zamieni się w poczciwy chlorek wapnia – dodatkowe źródło wapnia dla Twoich kości. Jeśli masz „nadkwasotę” to ją zneutralizuje. To chyba korzystny efekt. Czyż nie? P.S. Nie potraf Czytaj dalej...

Read more

Bardzo ciekawą publikację zacytowałeś, która właściwie zamyka dyskusję. Nic dodać, nic ująć. Mięso, które nie będzie krwiste w środku na pewno będzie pozbawione toksoplazmozy. Co prawda dane te dotyczą tylko wieprzowiny. W innych mięsach ta przeżywalność może się różnić, ale te różnice nie powinny być jakoś drastycznie większe. Chociaż w naukach biologicznych nic nie jest pewne. Jednak muszę bronić honoru osoby wypowiadającej się w komentowanym artykule. „Twoja” publikacja była przeglądówką – czyli jakby informacją z drugiej ręki, która cytowała (i wykres z niej pochodzący w Twoim poście) tę publikację: Dubey J .P., Rotula A.W., Sharar A., Andrews C D. & Lindsay D.S. ( 1 9 9 0 ). – Effect of high temperature on infectivity of Toxoplasma gondii tissue cysts in pork. J. Parasitai, 7 6, 2 0 1 – 2 0 4 www.jstor.org/discover/10.2307/3283016 Spójrz na abstrakt tej publikacji oryginalnej. Po przeczytaniu tego abstraktu można właśnie nabrać takiego przekonania, jak przedstawiony w artykule. „Twój” wykres: temperatura 61o C przez 12s, a w abstrakcie: temperatura 61o C lub wyższa przez 3,6min. I oto mamy zagadkę! Nie mam dostępu do pełnego artykułu, więc nie jestem w stanie stwierdzić, gdzie nastąpił „głuchy telefon” – dlaczego abstrakt tak różni się od tego co jest „w środku” i dlaczego autorzy „Twojej” przeglądówki niejako ignorują informacje zawarte w abstrakcie pracy, którą cytują. Coś czuję, że przedział ufności kończył się na 12s (to widać na wykresie), ale mogli zanotować pojedyncze przypadki (rzadkie, poza przedziałem ufności), gdzie konieczne było 3,6min. No, ale bez zajrzenia do pełnej publikacji, to ja sobie mogę tylko „czuć Czytaj dalej...

Read more