Tag: Takim

dum10 napisał: > A widzisz,jak STW robi Ci wode z mozgu.Jestes gotowy zmieniac dynamike jader at > omowych aby tylko zachowac jakies glupie transformacje wspolrzednych. Słucham? Połowiczny czas rozpadu zależny od układu odniesienia to empiria, a nie myślenie życzeniowe. Można go realnie mierzyć i oczywiście korzysta się z tej możliwości. > Po prostu mania,ale ta mania wynika z Twojego dazenia do poczucia bezpieczenstwa > psychicznego (uspokojenia) Mój osobisty komfort psychiczny nie ma wiele wspólnego z teorią względności, ogólną ani szczególną. > i chcesz za wszelka cene wiedziec,a najlepiej potwierdzic to co wiesz. Jezeli jestes czl > owiekiem inteligentnym powinienes zdawac sobie z tego sprawe,ze zyjesz iluzja,iluzja > prawdziwosci STW bo to ona Cie uspakaja. A kto powiedział, że STW jest „prawdziwa”? W realnym wszechświecie, niepłaskim i niestatycznym, „prawdziwa” jest co najwyżej w przybliżeniu, lokalnie. Nie muszę się uspokajać wiarą w jakąkolwiek teorię fizyczną, bo przede wszystkim nie dręczą mnie koszmary na tle kosmologii. > Chcialbys od razu wszystko wiedziec,a tego sie nie da zrobic. Nieprawda, przypisujesz mi wymyślone przez siebie chęci, których nie odczuwam. > Mozna wiedziec wiecej,ale nigdy wszystkiego.Jezeli uwazasz ze nie istnieje czas absolutny to > myslisz,ze wiesz juz wszystko na ten temat i czujesz sie zadowolony. Guzik prawda. Zwracam ci tylko uwagę na błąd w twoim rozumowaniu. Nie twierdzę, że ja wiem wszystko na ten temat. > A to nie jest jest prawda.Mozesz napisac do jakiegos znanego kosmologa z takim pytaniem i > zobaczysz,ze jezeli ci odpowie to nieiwele ci to da,bo niewiele zrozumiesz ale na pewno nie > powie Ci ze nie ma czasu absolutnego. A cóż Czytaj dalej...

Read more

petrucchio napisał: > dum10 napisał: > > > > > To jest czas *lokalny* układu, w którym dany atom danego izotopu sp > oczywa > > > Tak, w ukladzie srodka masy Wszechswiata,ktory jest tam gdzie byl BB. > > A gdzie to jest? Gdzie we Wszechświecie masz jakieś wyróżnione miejsce? A widzisz,jak STW robi Ci wode z mozgu.Jestes gotowy zmieniac dynamike jader atomowych aby tylko zachowac jakies glupie transformacje wspolrzednych.Po prostu mania,ale ta mania wynika z Twojego dazenia do poczucia bezpieczenstwa psychicznego (uspokojenia) i chcesz za wszelka cene wiedziec,a najlepiej potwierdzic to co wiesz. Jezeli jestes czlowiekiem inteligentnym powinienes zdawac sobie z tego sprawe,ze zyjesz iluzja,iluzja prawdziwosci STW bo to ona Cie uspakaja. Chcialbys od razu wszystko wiedziec,a tego sie nie da zrobic. Mozna wiedziec wiecej,ale nigdy wszystkiego.Jezeli uwazasz ze nie istnieje czas absolutny to myslisz,ze wiesz juz wszystko na ten temat i czujesz sie zadowolony.A to nie jest jest prawda.Mozesz napisac do jakiegos znanego kosmologa z takim pytaniem i zobaczysz,ze jezeli ci odpowie to nieiwele ci to da,bo niewiele zrozumiesz ale na pewno nie powie Ci ze nie ma czasu absolutnego. Zrozumienie czasu jest dalej procesem ktory w fizyce sie toczy. Na razie mozesz sobie wyobrazic prosty model,ze od BB Wszechswiat sie rozszerza a zatem jego obecny stan jest osiagniety po czasie ktory jest odwrotnoscia stalej Hubbla i jest rowny 13.7 bilionow lat.Jezeli rozszerza sie dalej to stala Hubbla musi malec a jego wiek rosnie. To jest wlasnie ten czas absolutny i jest mierzony wzgledem nie ukladu odniesienia ale poczatku Wszechswiata,czyli poczatku procesu.To proces wyznacza czas a nie uklad wspolrzednych. Uklad wspolrzednych zmienia czas jedynie re Czytaj dalej...

Read more

Dzięki temu, że ciało ludzkie zawiera kilkadziesiąt mg radioaktywnego potasu i węgla, każdy z nas emituje kilka tysięcy neutrin na sekundę. Neutrina słoneczne, kosmiczne i wszelkie inne przenikają biednego człowieka w liczbie ok. 100 bilionów na sekundę. Oczekiwana liczba neutrin, które zostaną pochłonięte przez ciało danego człowieka w ciągu kilkudziesięciu lat życia wynosi około… 1. Jest to fakt o takim znaczeniu biologicznym i medycznym, że środki zapobiegawcze są prostą koniecznością podyktowaną przez zdrowy rozsądek: — Może to wszyćko bez te atomy, Że waryjota… momy. New Czytaj dalej...

Read more

sowietolog: > Chciałbym tu poruszyć problem nie tyle stricte naukowy, co logistyczno- > organizacyjny. W takim razie jesteś na niewłaściwym forum. Nauka nie jest od logistyki i organizowania życia społecznego. sowietolog: > O praktyczne zastosowanie, a raczej wykorzystanie pewnego potencjału > naukowegp, a nie o akademickie teoretyzowanie sobie a Bogom czy muzom > pewnego grona specjalistów. Świetnie to ująłeś: nauka jest właśnie od akademickiego teoretyzowania Bogom a muzom. Oczywiście interesujemy się możliwościami praktycznego wykorzystania tych teorii, ale odpowiadają za nie politycy i administratorzy a nie naukowcy. Głosuj inaczej. sowietolog: > W połowie lat 90tych rozmawiałem z pracownikiem mediów Mediów? — no to co to ma wspólnego z nauką? Porozmawiaj nie 20 lat temu tylko obecnie i nie z dziennikarzem tylko z meteorologiem. Albo też z żeglarzem morskim. Dowiesz się, że prognozy nigdy nie sprawdzają się w 100%, czasem nie sprawdzają się wcale, ale sprawdzają się na tyle dobrze i często, żę wyruszanie w morze bez zapoznania się z nimi jest skrajną nieodpowiedzialnością. sowietolog: > Dlatego ci, którym naprawdę zależy na jakości prognozowania, „nabywają” > prognozy w Niemczech. ,,Nabyć” można informację o stanie atmosfery. Polska nie ma własnych satelitów, więc musi taką wiedzę kupować. Samo stawianie prognozy na podstawie tej wiedzy wykonują różne ośrodki, również polskie. Tak, niemieckie internetowe serwisy pogodowe są dobre, chyba najlepsze w Europie. sowietolog: > trojmiasto.gazeta.pl/trojmiasto/1,35636,12139633,Studenci_przewidzieli_trabe_powietrzna__meteorolodzy.html NIe chciałbym odbierać chwały tym studentom, takie inicjatywy są godne poparcia. Oni zre Czytaj dalej...

Read more

Hahahahaha :))))) Ja i moja druga połowa uśmialiśmy się setnie :)))) Mógłbyś napisac coś jeszcze o Twoim idealnym zyciu? ;)))) Muszę Cię zmartwić… Niewielu osobom to imponuje. Oczywiście żyj i czerp przyjemność z tego, z czego chcesz. Ale nie wypada krytykować innych, których w dodatku NIGDY się nie zrozumie. Którzy nie przedkladają pieniądzy i „wypraw”, które Ty preferujesz nad prawdziwą podróż, poznanie ludzi, szacunek dla innych… Poznanie PRAWDZIWEGO świata… Ale co ja tu Ci bedę tłumaczył. Smutne jedynie to, że swoje dziecko wychowasz w takim duchu. To właśnie Twojego dziecka mi żal. Mam nadzieję, że dorośnie i zrozumie, że ścieżka jego ojca nie do końca jest taka „wspaniała”… Ehhhh… smutne, smutne… :( New Czytaj dalej...

Read more

Nieziemskie krajobrazy spowszedniały już, co? Hm, w takim razie warto wpatrujac się w krajobraz Marsa, Wenus czy Tytana, przypomnieć sobie jakie tam warunki panują… Może znów zrobi się niezwykle? A co do Marsa wiele w nim niezwykłości pozostało. Właściwie to skandal prawdziwy, że po 36 latach od biopomiarów na jego powierzchni i 41 od pierwszego lądowania do dziś nie jesteśmy tak na 100% pewni, że szczątkowego życia tam obecnie nie ma. Co dopiero mówić o kwestii istnienia na nim życia w przeszłości… Tak wyglądał pierwszy (nieudany) próbnik Marsa, który miał tę kwestie wyjaśnić – w roku… 1960: New Czytaj dalej...

Read more

nikodem123: > Geometria wewnętrzna, to geometria Łobaczewskiego? Poczekaj, to trochę tak, jakbyś pytał, czy odbyt jest częścią lewatywy, czy na odwrót. Jasne, że coś tam ze sobą mają wspólnego, ale akurat nie to, żeby jedno było częścią drugiego. W płaszczyźnie Łobaczewskiego można zadać geometrię wewnętrzną, ale to samo można zrobić na płaszczyźnie, na powierzchni kuli, na torusie (czyli dętce), … na każdej, przepraszam za wyrażenie powodujące wytrzeszcz, rozmaitości. Zobacz, jeśli postarasz się narysować na sferze (powierzchni kuli) jak najprostszą linię, to wyjdzie Ci równik, albo południk, albo coś podobnego. To nie będzie proste, bo powierzchnia jest wygięta i nic naprawdę prostego nie zawiera; ale z punktu widzenia geometrii wewnętrznej tej powierzchni… Wyobraź sobie mróweńki poruszające się tylko po niewielkiej części takiej powierzchni; powiedzmy, tylko metr od domu. Badają one przeprowadzoną linię i mają wspólnie orzec, czy jest prosta. Każda mróweńka widzi niewielki kawałeczek linii i główkuje, czy dałoby się ją jeszcze bardziej wyprostować, nie wychodząc poza powierzchnię. Jeśli nie, to orzeka, że linia jest prosta. Jeśli wszystkie mróweńki rozstawione wzdłuż tej linii orzekną, że jest prosta, to nazywamy ją geodezyjną. A ona tymczasem może być okręgiem (takim jak równik), ale żadna mróweńka tego nie dostrzeże, bo w ramach jej metra od domu końce się nie schodzą. nikodem123: > No prosta – krzywa „Panna Równikowa” ma skończoną długość i do tego się > łączy koniec do końca, co wyklucza pojęcie prostej, jako „kreski” bez końca. No tak. Ale tego żadna mróweńka z osobna nie jest w stanie zauważyć. nikodem123: > Tylko niepokoi mn Czytaj dalej...

Read more

A! Pojawiła się matma na maturze! A! Mój ulubiony temat! Otóż uważam, że wprowadzenie matmy obowiązkowo na maturę to wielki, wielki błąd. Przez kilka lat byłem korepetytorem z matematyki dla uczniów „zagrożonych”. Jako student trzeba sobie dorabiać. Ci „humanistyczni” mogą w knajpach, a ci matematyczni właśnie w ten sposób. Potrafiłem wyciągnąć każdego „dwójarza” – dzisiaj „jedynkarza” . Na podstawie doświadczeń nabranych w kontaktach z tamtymi ludźmi mogę stwierdzić: są talenty, brawdziwe talenty humanistyczne, którym mogę tylko pozazdrościć. Spotkałem osoby, które w liceum opanowały biegle trzy języki obce, w tym języki tonalne (chiński na przykład. Czym jest język tonalny? Proszę sobie na różne sposoby wypowiedzieć sobie polskie słowo „no”. Za każdym razem będzie miało inny wyraz emocjonalny. W chińskim zmieni się znaczenie), które są dla mnie absolutnie nie do przejścia. Niestety matematyka dla nich to było czymś takim samym, jak dla mnie język tonalny. Nie do przejścia. Mój sukces polegał na tym, że wyuczałem ich algorytmów. Jak maszyny cyfrowe. I oni z tymi wdrukowanymi algorytmami siadali do matmy. Na korkach chodziło o to, aby nauczyli się maksymalnie dużo algorytmów. Oni byli ambitni! I jak taki na prawdę, prawdziwy humanista, wyuczył się biegle z tych algorytmów to nawet „czwórkę” potrafił dostać. Tylko litości! Czy to rozwija umiejętności logicznego myślenia? No litości, no nie! Po co tych prawdziwych humanistów stresować czymś, co jest dla nich nieprzekraczalne? Wybierając liceum, wybrałem klasę humanistyczną – językową. Mat-fizu-bio-chemu nauczę się sam (bo jestem zdolny). Języków sam się nie nauczę (bo jestem niezdolny). Czytaj dalej...

Read more

W związku z kompletnie bezmyślnymi improwizacjami odnoście grawitacji proponuję rozwiązać problem gęstości materii za pomocą niezawodnej zasady zachowania energii. Bilans energii w tym przypadku będzie prawdopodobnie taki: skoro źródłem grawitacji jest masa, a masa ma mc^2 energii, zatem energia generowanego pola nie może przekroczyć po prostu tego mc^2. Gęstość energii grawitacyjnej jest również znana, zatem można to porównać i z tego otrzymamy limit gęstości. u_g = g^2/8piG; tradycyjnie jest to ujemne, ale to jest nieistotne, ponieważ chodzi o wydajność pola – efektywność, czy moc, która jest raczej dodatnia, niezależnie od różnych popularnych urojeń. Sama masa: u_m = E/V = mc^2/V = ro.c^2. otrzymujemy warunek: g^2/8piG < ro.c^2; gdzie: ro – gęstość w punkcie w którym mierzymy natężenie pola g, czyli nie można tego wprost zastosować do bryły, np. kuli, ponieważ tam jest różne g, jak i gęstość ro się zmienia zazwyczaj. /// g = GM(r)/r^2, gdzie z kolei: M(r) = całka ro(r) dV, znaczy masa odpowiedzialna za tamto g = g(r). wstawiamy sobie rozkład gęstości typu A/r^2, tzw. izotermalna sfera, dość popularna w naturze. M(r) = int A/r^2 4pi r^2 dr = Ar. stąd: g(r) = G Ar/r^2 = GA/r. g^2/8piG = G^2A^2/r^28piG = GA/8pi A/r^2 = GA ro; zatem: GA. ro < ro.c^2 => GA < c^2. Ponieważ masa kuli o promieniu r jest tu równa Ar = M, i wyliczamy sobie A = M/r, i otrzymujemy: GM/r < c^2, zatem r > GM/c^2. zaledwie 2 razy mniej od 2GM/c^2 i mniej już nie może być!, Nawet z takich prostych wyliczanek wyraźnie widać, że to nieuchronne zapadanie grawitacyjne ciał do zerowych rozmiarów – do osobliwości, jest mocno przereklamowane. Pewnie z dokładnych obliczeń wyjdzie właśnie 2GM/c^2, co oznaczałoby ż Czytaj dalej...

Read more

> Propionianu Wapnia – konserwant > Propionianu Sodu – konserwant Propionian to krótko łańcuchowy kwas tłuszczowy. Twoje jelito grube właśnie odżywia się propionianem, wytwarzanym w kale przez bakterie probiotyczne. W soli z wapniem – super, bo dostarczany jest wapń. W soli z sodem tak sobie, bo tego sodu spożywamy za dużo. Żadnych szkodliwości ja tu nie widzę. > Siarczanu Wapnia Siarczan wapnia to gips kiepsko rozpuszczalny w wodzie. Skoro coś się nie rozpuszcza to też się i się nie wchłania. A jak się wchłonie, to się wchłoną jony wapnie – super i jony siarczanowe – obojętne dla zdrowia. > Chlorku Amonu – stosowany w środkach czystości Opływasz w jony chlorkowe (każda szczypta soli w zupie ), a każda Twoja komórka produkuje jony amonowe – deaminacja aminokwasów, białko. W czym problem? Twoje ciało produkuje chlorku amonu, że ho, ho. Twój żołądek produkuje kwas solny w stężeniu takim, że strawiłby Ci baterię łazienkową – stężenie: 1M lub 1N (w przypadku HCl na jedno wychodzi) > Siarczanu Amonu – Jony amoniakalne – patrz wyżej. Jony siarczanowe – też nie problem. > Syropu kukurydzianego z wysokim stężeniem cukru (fruktozy) Nie lubisz słodkiej chałki, słodkich bułeczek? Nie jadłeś nigdy tego? Nie jadłeś nigdy słodyczy? O.K. Bułki MC są słodkie, ale co z tego? > Nadtlenku Wapnia … to już chyba w sumie przekroczenie o 300% zw > ykłego składu bułki… A co Ci ten nadtlenek wapnia zrobi? W kontakcie z kwasem solnym w Twoim żołądku zamieni się w poczciwy chlorek wapnia – dodatkowe źródło wapnia dla Twoich kości. Jeśli masz „nadkwasotę” to ją zneutralizuje. To chyba korzystny efekt. Czyż nie? P.S. Nie potraf Czytaj dalej...

Read more

nikodem123 napisał: > Zachowaniem obsesyjno-kompulsywnym można by od biedy uznać: zaglądam regularnie > na forum, aby sprawdzić, czy jest nowy wpis (obsesja) i jak zobaczę, że jest c > oś nowego to muszę na ten nowy wpis odpisać (kompulsja). Jednak, aby w takim wy > padku rozpoznać u mnie zaburzenie obsesyno-kompulsywne, to ta moja „pasja” dysk > usji na forum musiałaby zaburzać moje inne aktywności życiowe. Byś ponad nimi. > Nimi władać. Tak na szczęście nie jest. > > Tak czy inaczej, zachowania obsesyjno-kompulsywne są leczone przez antydepresan > ty. No wlasnie.OCD ma bardzo szerokie spectrum roznych nienormalnych zachowan. Zagladanie czeste na forum jest u jednego OK a u Ciebie ma zrodlo chorobowe. Ty nie zagladasz na Forum po to tylko aby sprawdzic nowy wpis ale przede wszystkim aby sprawdzic odpowiedz na Twoj wpis. Co jest normalne, tylko ze u Ciebie akurat nie,bo Twoje wpisy sa objawa choroby psychicznej ktora mozna podciagnac pod zespol maniakalno endogenny.Wszystko to sa choroby typu „mood disorder” i rozne z tym zwiazane fobie. Twoja wynika z niskiego poczucia wartosci,nie ma Cie kto z Twojego otoczenia tak czesto oceniac i chwalic wiec Ty sam sie chwalisz poprzez wypisywanie roznycvh oczywistosci ktore kazdy moze sobie sam znalezc. Masz zanizone poczucie wartosci i na gwalt potrzebujesz rozladowania.Marnujesz sie tam w tej Polsce,przyjedz do Ameryki.Tu nie bedziesz mial tyle czasu pisac te bzdury oczywiste, mylac czasami cel i sens ich wpisywania. Na oslep bijesz piane,aby wiecej.Jestes zapewne jeszcze mlody i ta zuzyta energia zaspakaja na razie Twoje dewiacje.Ale nie uciekniesz przed powazna choroba ktora moze rozwinac sie na tej bazie kiedy przekroczysz wiek dojrzalosci intelektulanej (40 lat Czytaj dalej...

Read more

O nie! Zaburzenia obsesyjno-kompulsywne to na pewno nie ja. Nie mam natrętnych myśli (obsesyjno) i nie odczuwam niepohamowanej konieczności wykonywania jakiś zadań, czynności (kompulsywnych). Nie, nie myję wciąż (kompulsywnie) rąk, bo mogą mieć na sobie zarazki (obsesja). Nie wracam się do drzwi (kompulsja), aby sprawdzić, czy rzeczywiście drzwi zamknąłem, bo przecież przy ostatnim sprawdzaniu (czy je zamknąłem) mogłem je otworzyć, a wtedy na pewno ktoś mnie okradnie (obsesja). Zachowaniem obsesyjno-kompulsywnym można by od biedy uznać: zaglądam regularnie na forum, aby sprawdzić, czy jest nowy wpis (obsesja) i jak zobaczę, że jest coś nowego to muszę na ten nowy wpis odpisać (kompulsja). Jednak, aby w takim wypadku rozpoznać u mnie zaburzenie obsesyno-kompulsywne, to ta moja „pasja” dyskusji na forum musiałaby zaburzać moje inne aktywności życiowe. Byś ponad nimi. Nimi władać. Tak na szczęście nie jest. Tak czy inaczej, zachowania obsesyjno-kompulsywne są leczone przez antydepresanty. New Czytaj dalej...

Read more